Czwartek - --
Piątek - --
Sobota - --

19-05-2011 13:59

Być może nie powinienem napisać tego tekstu. Każdy, kto go przeczyta, zapewne posądzi mnie o stronniczość, może nawet o prywatę. Nie odmawiam nikomu prawa do tego. Ale kiedy ukaże się on w marcowym SIC!u to i tak będzie już pewnie po wszystkim, więc pozwolę sobie na komfort wyrażenia opinii w sprawie, która ostatnio elektryzuje znaczną część lokalnego środowiska kulturalnego.

Chodzi oczywiście o prezydencki postulat zlikwidowania samorządowej instytucji kultury SZCZECIN 2016, której - nie zamierzam tego kryć - jestem (jeszcze) pracownikiem.

Niewątpliwie przegraliśmy nasze starania o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Marnym pocieszeniem jest to, że odpadliśmy w doborowym towarzystwie Łodzi, która od samego początku była uważana za faworyta tej rywalizacji. Nieszczęście polegało na tym, że faza preselekcyjna konkursu przypadła na okres wyborów samorządowych, bo porażka w konkursie zaczęła być używana jako piłka w wyborczej grze. Umieszczanie tej sprawy li tylko w politycznym kontekście udaremniło możliwość merytorycznej dyskusji nad tym, co przez cały okres starań - mimo przegranej - udało się osiągnąć. A udało się - śmiem twierdzić - zrobić bardzo wiele. Spośród wszystkich tych osiągnięć chciałbym zwrócić uwagę tylko na dwa: projekt "Mikrowsparcie" i wypracowanie założeń do - realnej a nie tylko z nazwy - miejskiej polityki kulturalnej.

Jeśli chodzi o "Mikrowsparcie", to projekt ten - polegający na udzielaniu wsparcia rzeczowego (nie finansowego!) - umożliwił wielu organizacjom i osobom, także tym nie posiadającym podmiotowości prawnej, realizację wielu wartościowych działań kulturalnych. O jego sukcesie niech świadczy to, że pomysł skopiował Toruń, który zamierza wdrażać go u siebie. Natomiast priorytety zawarte w aplikacji konkursowej były dobrym punktem wyjścia dla przygotowania strategii rozwoju kultury, której nasze miasto tak potrzebuje. I nie przekonuje mnie argument, który często ostatnio słyszę, że "od kreowania polityki kulturalnej jest Prezydent i Wydział Kultury". Taka konstatacja ukazuje tylko nikły stopień rozumienia rzeczywistego charakteru demokracji, której istota leży w uspołecznianiu procesu podejmowania kluczowych dla wspólnoty decyzji politycznych. SZCZECIN 2016 zaproponował metodę deliberatywną, stąd ewentualne próby oskarżania go o rzekome działania zakulisowego kształtowania polityki kulturalnej są całkowicie nie na miejscu i wynikają ze zwykłego niezrozumienia.

Podobno Tall Ships' Races były niewykorzystanym sukcesem. Jeśli tak, to starania Szczecina o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury można nazwać niewykorzystaną porażką. Niewykorzystaną, bo deklarowaną decyzją o likwidacji instytucji wylewa się przysłowiowe dziecko z kąpielą.

Artykuł z numeru: [#5] 03/2011
0
komentarze