Niedziela - --
Poniedziałek - --
Wtorek - --

19-05-2011 15:24

Cieszymy się w Szczecinie z Akademii Sztuki. I bardzo słusznie - jest z czego. Potrzebowaliśmy tej uczelni, bo do tej pory uzdolniona artystycznie młodzież opuszczała Szczecin, często już tutaj nie wracając. Młodzi ludzie inwestowali swój talent w innych miastach, a Szczecin tracił cenny kapitał, jakim są ludzie kreatywni.

Ale powinniśmy zadać sobie pytanie: co będzie za pięć lat, kiedy skończą naukę? Co Szczecin będzie miał im do zaoferowania? A jeśli nic albo niewiele? W takiej sytuacji wyjadą i stracimy twórczych ludzi, a poniesione przez miasto nakłady finansowe - związane choćby z możliwością darmowego studiowania - nie zwrócą się.

Szansą, by nie zmarnować tego potencjału, są przemysły kreatywne. Nie istnieje taka definicja wspomnianego terminu, która satysfakcjonowałaby wszystkich. Jest ich kilka i nie miejsce tutaj, by je wszystkie przytaczać. Ogólnie rzecz biorąc chodzi o takie formy przedsiębiorczości, które kreatywność czynią źródłem zarobku. Mogą one mieć różny charakter: od tworzenia graffiti na zamówienie po komponowanie muzyki do gier komputerowych, od pisania scenariuszy reklam po tworzenie efektów specjalnych do filmów. Dlatego właśnie przemysły kreatywne mogą stać się miejscem zatrudnienia przyszłych absolwentów Akademii Sztuki.

We współczesnej Europie - na co zwracają uwagę badacze zależności między kulturą a ekonomią - przemysły kreatywne odgrywają coraz większą rolę w gospodarce miast i państw. Warto, by tę świadomość mieli włodarze naszego miasta, jako że tworzenie korzystnych warunków dla rozwoju sektora kreatywnego w znacznym stopniu leży w ich gestii. Studenci Akademii dają szansę, by stworzyć w Szczecinie silny ośrodek tej gałęzi przemysłu. Czy władze będą potrafiły ją wykorzystać? O to zawsze boję się najbardziej.