Poniedziałek - --
Wtorek - --
Środa - --

04-08-2011 23:07


Więcej filmów:
Historia kina poznała już wiele romansów. Niektóre kończyły się tragicznie, inne happy endem. Jedne rodziły mezalians inne były niepoprawne politycznie. Odbywały się na salonach, dworach, w kurortach, tym razem rodzące się uczucie obserwowała pustynia.

"Niebo nad Saharą" to oparta na bestsellerowej powieści Sylvaina Estibala historia pilotki Marie Vallières de Beaumont oraz pułkownika Antoine Chauvet, w tych rolach znakomici Marion Cotillard (znana polskiemu widzowi z niezapomnianej roli w "Niczego nie żałuję - Edit Piaf", za która otrzymała Oskara) oraz Guillaume Canet, (grający m. in. w filmie "Wierność" Andrzeja Żuławskiego). Film jest drogą kobiety poszukującej zaginionego w trakcie lotu z Londynu do Kapsztadu kochanka - Billa Lancastera oraz mężczyzny, który decyduje się na pomoc nieznajomej aby uwolnić się od własnych demonów i wątpliwości. Pomimo, iż zdaje się być historią nietypową, podróż przez niebezpieczną Ténéré, w efekcie staje klasycznym romansem, w pozytywnym tego określenia znaczeniu, choć przy niepotrzebnej i dość sztucznej asyście francuskiej armii i tematem kolonializmu w tle. Intymna historia bohaterów, których połączyła determinacja i pustynia w kontekście politycznym stała się banałem. Być może moje podejście jest zbyt kobiece i tendencyjne jednak poczułam niedosyt, wynikający z faktu, iż koniec filmu staje się niejako początkiem nowej historii, do której nie ma dostępu i szans na sequel. Wartą uwagi jest natomiast piękna muzyka Trio Joubran we współpracy z Chkrrr, łączy odmienne style, barwy orientalnego instrumentarium z klasycznymi skrzypcami, wiolonczelą i perkusją jest dopełnieniem dobrego kina bez większych nad nim rozważań.

dystr. Kino Świat