Czwartek - --
Piątek - --
Sobota - --

19-05-2011 14:01

"Jakby w pokoju nagle zgasło światło" - powiedziała. Więc pewnego dnia obudził się w swoim mieszkaniu jako duch. Innego razu przebrany za pandę, w drodze do pracy, trzymał głowę między kolanami, cytując z pamięci dialogi ze Star Treka.

Kiedy po posiłku w chińskiej restauracji sięgnął do koszyka, żeby zostawić napiwek, jego palce trafiły na ciasteczko z wróżbą. Zrezygnowany złamał je jak obietnicę, aby nie dawać wiary przypadkowym uśmiechom losu i odczytał: "Spróbuj przypomnieć sobie jakikolwiek kawałek Beatlesów i zanuć dzisiaj przed snem". Tej nocy śnił, że jest morsem, który leci w przepaść pełną szarego śniegu. Na jej brzegach stali ludzie i machali podpalonymi transparentami z napisem "VEH SOLI". W okolicy krążyły tygrysy.

Obudził się, zapalił światło, przeszedł do łazienki, stanął przed lustrem i spojrzał. I wtedy przypomniał sobie fragment z książki czytanej wiele lat temu. Jej fabuła dotyczyła jakichś dzieci, które w szopie za domem budowały z kartonu i desek rakietę, aby polecieć na księżyc i przekonać się, czy to rzeczywiście tylko kawałek starego sera zawieszonego na sznurku. Narrator tej książki, emerytowany wykładowca literatury średniowiecznej, stawał wieczorami w oknie swojego ciemnego domu na sąsiedniej posesji i paląc fajkę, snuł rozwlekłe rozważania dotyczące przeznaczenia ludzkości. W istocie był członkiem tajnego stowarzyszenia, którego rytuały inspirowane były fazami księżyca i w wolnym czasie uwielbiał fantazjować na temat niepostrzeżonego przejęcia całkowitej kontroli nad światem. Był również autorem potężnego, pięciuset stronicowego poematu prozą pt. "Intymny kontrast między światem a porządkiem reprezentowanym przez ogień" - wydrukowanego in folio w dwóch równoległych kolumnach, z kompletnym skorowidzem terminów z zakresu geologii, geometrii oraz geografii (oryginalny tekst zawierał również krzyżówki i pewne złożone masońskie szarady, jednak zostały one odrzucone podczas ostatecznej redakcji tekstu).

Z tego właśnie dzieła pochodzi pytanie, które pojawiło się w jego myślach, gdy stał tak wpatrzony w swoją lustrzaną twarz obrysowaną konturem pary: "Do kogo należy ta zimna gwiazda, co spogląda na nas spoza plątaniny pozorów i naszych powszednich pomyłek?". Dopiero teraz zrozumiał znaczenie tej zagadki.

Artykuł z numeru: [#5] 03/2011
0
komentarze