Czwartek - --
Piątek - --
Sobota - --

EGOS
19-05-2011 14:22

Przeciętna psia kupa waży około 100-200g. Dlatego w samym Szczecinie powstaje kilkaset ton "psich" odpadów rocznie. Niestety, większa część z nich nadal nie jest zbierana przez psich opiekunów

Czy psia kupa to psia wina?
Zbieranie psich kup nie należy do najprzyjemniejszych czynności, ale kiedy jesteśmy posiadaczami psa musi stać się to nawykiem i nieodłącznym elementem naszej codzienności.

W dodatku można mówić o znacznej koncentracji psich kupek na stosunkowo niewielkich obszarach w pobliżu budynków mieszkalnych. Z kilku przyczyn stanowi to duży problem dla mieszkańców miasta.

Czy wiesz, że za brak uprzątnięcia psiej kupy grozi 500 zł mandatu?
Prawo dba o czystość w mieście i, przy okazji, o nasze dobre obyczaje! Kiedy sprzątamy po własnym milusińskim, pokazujemy innym, że tak należy robić. Dajemy im dobry przykład, a to cieszy i miasto wygląda od razu dużo lepiej.

Psie odchody są niebezpieczne dla ludzkiego zdrowia. Stanowią doskonałą pożywkę dla wielu drobnoustrojów i pasożytów, które mogą przetrwać w glebie, piaskownicach lub murawie parków w oczekiwaniu na nowego żywiciela. Człowiekowi grozi to m.in. zarażeniem się toksoplazmozą, szczególnie niebezpieczną dla dzieci oraz kobiet w ciąży. W niektórych przypadkach konsekwencją jest zapalenie mózgu, opon mózgowych, bóle stawów czy pogarszający się wzrok. Kończy się to kilkutygodniowym leczeniem np. antybiotykami, ale równie dobrze można zostać nosicielem pierwotniaka do końca życia (przy czym nosiciel bardzo długo może nie mieć żadnych związanych z tym objawów). W dodatku pasożyty można przynieść do domu na podeszwie buta!

Jak skutecznie zabrać się za sprzątanie po naszym pupilu, by czynność ta nie była nie była dla nas zbyt uciążliwa? Trzeba najpierw przygotować się do spaceru przed wyjściem z domu. Wystarczy zabrać ze sobą na spacer foliową torebkę i postępować zgodnie z instrukcją zamieszczoną na zdjęciach.

Pamiętaj, że woreczek z psią kupką można wyrzucić do każdego z ulicznych pojemników!

Artykuł z numeru: [#6] 04/2011
0
komentarze