Czwartek - --
Piątek - --
Sobota - --

19-05-2011 14:46

Teatr jest eksponowaniem siebie, jest wystawieniem się na widok, jest nawiązywaniem silnego i często bardzo intymnego kontaktu z kimś, kto patrzy. Potrzeba więc dużej odwagi, żeby na ten widok się wystawić. Czasem jednak okazuje się to jedyną drogą, by przetrwać.

Teatr jako łamanie reguł
Taka teatralność, która okazała się przekroczeniem kolejnego tabu, gdzie wydawało się, że wszystkie normy zostały już złamane, stała się udziałem Klausa Nomi. Nowy Jork przełomu dekad lat 70-tych i 80-tych to mekka różnej maści freaków, outsiderów, twórców lub pseudo-twórców. Plucie na świętości, deptanie mieszczańskich norm moralnych, silna potrzeba kreacji siebie i swojego życia z jakimś rozpaczliwym przekonaniem o rychłym końcu - tym żył ówczesny Nowy Jork. I kiedy wydawało się, że ten poplątany, twórczy światek widział już wszystko, na scenę (dosłownie) wkracza Klaus Nomi. Ze swą bladą, zastygłą twarzą i szeroko, jakby w wiecznym zdziwieniu, rozwartymi oczami wyśpiewuje na imprezie New Wave Vaudeville arię operową Mon Coeur S'ouvre A Te Voix. Nagle sztuka wyższa - opera, teatr - w przyjaznym geście podaje rękę popowi, tanecznej muzyce dla mas. W zdumiewający sposób powstaje całkiem nowa jakość, elektryzująca efemeryda, która jak burza w tanecznym, choć lekko upiornym przybraniu karcianego jokera przewala się przez Nowy Jork. Ta burza trwa krótko, zdecydowanie za krótko.

Teatr jako ekspresja siebie
Mocno przesiąknięta dramatyzmem, teatralnością twórczość Amandy Palmer jest swoistą terapią. To poza, kreacja, w którą sama ucieka, żeby dać upust swoim lękom i fobiom. Jedyną możliwością, żeby stawić czoła swoim wewnętrznym demonom jest u niej obnażenie się przed widzem i poprzez muzykę, performance, wyplucie tego, co gryzie wewnątrz. Jej koncerty to mroczne, punkowe kabarety; występy, poprzez które nawiązuje nieustanny dialog z publicznością,trzyma widza mocno przy sobie. Z drugiej jednak strony to też nieustanny dialog z samą sobą, ścieranie się, walka. "Mam wielkie szczęście, że muzyka, którą tworzę i występy, które mają dla mnie terapeutyczny wymiar, mogą służyć czyjejś rozrywce." Tak, to wielki przywilej.
Artykuł z numeru: [#6] 04/2011
0
komentarze