Czwartek - --
Piątek - --
Sobota - --

17-05-2011 13:17

Poranne światło przyprawia go o zawrót głowy. Linia drzew, kratownica cienia dzieląca trawnik z tyłu domu na nieregularne pola (każda piędź ziemi przedzielona szarociemnym kształtem to mniejsze zło, którego całość stanowi suma jego stanu posiadania); ten niepokój przychodzi zwykle właśnie nad ranem, z pierwszymi promieniami światła przedziera się przez ogrodzenie i umiejscawia pod zastrzeżonym adresem jego nagle przerwanego snu.

Coś niezrozumiałego dręczy go od dawna, jednak wyraźnie wzmaga się od czasu pojawienia się w domu dziwnego przybysza.
Przez chwilę obserwuje dwóch mężczyzn śpiących w jednym łóżku. Jeden z nich jest jego synem, z zacięciem i wątpliwościami właściwymi dla swego wieku usiłującym zostać artystą dzięki studiom na wydziale malarstwa. Drugi mężczyzna stanowi zagadkę, która wprowadziła się niedawno do jego domu, i mimo woli w żaden sposób nie potrafi jej się oprzeć, przystając na tę dziwną, w pewnym sensie zawstydzającą jego poczucie smaku, obecność.

Ogarnia go smutek i skomplikowany niby labirynt żal, który mógłby ugasić w ramionach niepodejrzewającej niczego, pogrążonej we śnie żony. Jednak wspólne łóżko już dawno przekształciło się w puste pole, znak odniesiony do czegoś minionego, pozostawiony mimo to w dzielonej wspólnie przestrzeni z uwagi na reguły, jakie w ich mniemaniu nadal zobowiązują do zachowania obrazu poprawnie funkcjonującej instytucji. Ale teraz, stojąc u wezgłowia i spoglądając na biel pościeli porzuconej po swojej stronie łóżka, niczym język śniegu w zacienionej dolinie, nie potrafi myśleć o tym miejscu inaczej, niż jak wyłącznie o przypadkowej i pozbawionej jakichkolwiek właściwości przestrzeni fizycznego spoczynku.

Wkrótce pogrąża się w depresji i nawet kolejne lektury (Tołstoj, Dostojewski, Camus) nie dają mu koniecznej pociechy. Również nieznajomy odwiedza go w jego pokoju, czyta na głos książki i rozciąga mięśnie nóg, zakładając je sobie na ramiona. "Takie było całe jego życie; dotyk łagodności niespodziewanie zmienił go w gwiazdę". Wszystkiemu przygląda się zauroczona, nastoletnia córka. Wyjątkowo dziwna historia.

Artykuł z numeru: [#1] 11/2010
0
komentarze