Czwartek - --
Piątek - --
Sobota - --

30-06-2011 19:06


Wiecej płyt:
Nowa Zelandia, jeżeli jest w muzycznym świecie zauważana (i nie mylona z Australią), to zazwyczaj na polach reggae lub muzycznej komedii.

Tymczasem w ciągu ostatniej dekady pojawiło się na tamtejszych wyspach co najmniej kilka znaczących debiutów w szerokim wachlarzu gatunków (wspomnieć należy chociażby Fat Freddy's Drop, The Brunettes, The Veils, Ladyhawke czy ostatnio The Naked And Famous), które odważnie powiększają szuflady, do jakich są wrzucane.
Jedyną (do tej pory - jeszcze w tym roku ma pojawić się kolejna) długogrającą płytę w dyskografii Electric Wire Hustle zalicza się najczęściej do przedziału z etykietką "soul" lub "neo-soul"; ale i w tym przypadku jest to duże uproszczenie. Trzech (doświadczonych już) muzyków i producentów oparło swoje brzmienie na perkusji, klawiszach i głosie Mary TK - w każdym z wymienionych elementów zmierzając w kierunku nieodkrytych jeszcze horyzontów. Klawisze, często oszczędne, momentami zloopowane, ocierają się o psychodelię i nadają "klimat". O perkusji i wykorzystaniu talerzy na tym albumie można by napisać doktorat. A wokal? O jego magii najrozsądniej będzie się przekonać "na własne uszy", kiedy to nowozelandczycy zawitają do Szczecina z okazji tegorocznego Boogie Brain. Przygotujcie się, bo z tą muzyką odpłyniecie.

wyd. BBE, 2010 (re-edycja)
Artykuł z numeru: [#9] 07/2011
0
komentarze