Wtorek - --
Środa - --
Czwartek - --

30-06-2011 19:09


Więcej komiksów:
Zapico podjął się nie lada wyzwania. Chciał pokazać losy Jerozolimy, miasta trzech największych religii i jednego z najbardziej zapalnych obszarów w historii świata. A Jerozolima to przecież miejsce, którego duszę i klimat tworzą mieszkający w nim ludzie. Co ważne, ludzie różnych wyznań.

Niestety okazuje się, że brak barier międzywyznaniowych jest jedynie pozorem, który ulega siłom wielkiej polityki. "Cafe Budapeszt" opowiada o początkach konfliktu izraelsko-palestyńskiego tuż po wojnie - od momentu powrotu Żydów do Palestyny, przez jej podział i powstanie Państwa Izrael. Jerozolima jednak nadal pozostaje pod międzynarodowym mandatem ONZ. Te wydarzenia są tłem historii bohaterów, których poznajemy tuż po zakończeniu wojny.

Okazuje się jednak, że ich życie skomplikuje się znacznie bardziej - świetnie nakreślony rys psychologiczny postaci pozwoli czytelnikowi poznać dokładnie motywy ich działań. Ich losy są oczywiście jedynie pryzmatem, przez który poznajemy tragedię miasta skazanego na wieczny konflikt. Z takiego konfliktu nie sposób wyjść obronną ręką. Zapico ucieka od dosłowności, zręcznie operując umownością i stosunkowo lekką formą komiksu. Momentami potrafi jednak wyczuć dramaturgię historii i tak poprowadzić opowieść, że do końca nie wiadomo, czy zdarzenia o których mówi mogłyby zaistnieć w rzeczywistości, czy są tylko wytworem bujnej fantazji autora, a ich celem - wzmocnienie ogólnej siły przekazu.

"Cafe Budapeszt" idealnie wpisuje się w nurt opowieści o Bliskim Wschodzie. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że komiks Zapico byłby idealnym elementem układanki, na którą składają się takie dzieła, jak "Maus" czy "Walc z Baszirem". Każde z nich dotyczy odrębnego okresu w historii bądź to Żydów, bądź Palestyny i Izraela. I podobnie jak inne - "Cafe Budapeszt" podchodzi do tematu z powagą, ale i z odpowiednim dystansem.

wyd. timof comics
Artykuł z numeru: [#9] 07/2011
0
komentarze