Wtorek - --
Środa - --
Czwartek - --

30-06-2011 20:39

[...] czaszka stopniowo zanika, aby zostać zastąpioną przez postać kobiety [...] - Anonim


I
Jeśli pewnego wieczoru ktoś pożegna cię słowami: "Do zobaczenia jutro", a następnego dnia obudzisz się wtulony w łyżkę do zmiany opon w jakimś nieznanym sobie miejscu, możesz spokojnie przyjąć, że życzył ci źle. Oczywiście nie ma sensu pogrążać się od razu w bezpodstawnych oskarżeniach. Takie rzeczy czasem się zdarzają. Po prostu. To mogła być równie dobrze kwestia dokonania kilku niewłaściwych wyborów. Jak w tej historii o facecie, który w przyjemny kwietniowy poranek bez wahania przekroczył próg pewnego pokoju w przekonaniu, że oczekuje tam na niego ktoś godny zaufania. No cóż. Pomylił budynki i to był koniec jego historii. Tymczasem w nieco jaśniejszych aspektach możemy podziwiać wspaniałe cienie, jakie rzuca niedokończony budynek na jednym z ostatnich płócien Charlesa Sheelera, jakby "prysznic ceglanego światła" przeciął horyzont i spoczął na czyjejś nieobecnej twarzy. Rzeczy takie jak ta dają pewne pojęcie na temat tego, czego jeszcze nie widzieliśmy, jak nieustanny strumień spraw, które płyną z przyszłości w przeszłość, odbierając nam po kawałku złudną pewność siebie w naszym nieustannym teraz, na podobieństwo rzeki podkradającej skrycie fundamenty domu postawionego na zbyt wysokim brzegu.

II
Według pewnej książki znajdujemy się teraz w innym miejscu, tak jak możemy upadać lub wznosić się ku temu co nieuniknione, jak sny, hazard i liście opuszczające drzewa pod naporem natarczywej argumentacji wiatru. Później zaniedbujemy zobowiązania, ponieważ pojawia się miłość, no więc miłość, zielone draperie plus trochę tego dekoracyjnego stylu, w jakim zima opuszcza region pozostawiając strumienie i krzewy w poprzednim porządku. I naprawdę sądzimy, że to w porządku okazywać uczucia jakby przez folię śmiechu i łez, a także wstydliwego zakłopotania, kiedy gaśnie muzyka i porzuca nas na brzegu własnej nieśmiałej aktywności. Wówczas zauważamy wokół ten sam nieład, pozostawiony jakby w trakcie rozmowy, poza kadrem obejmującym posiłek, zdrowy sen i zbyt niskie zarobki - tak wiele rzeczy, które mogłyby mieć jeszcze znaczenie, ale tyle rutyny przenika te dni, więc czy nie możemy się jej pozbyć choć na chwilę? Alkohol przemknął przez głowę, pozostawiając pragnienie - każdego dnia potężniejsze, jak niebo pokryte ołowiem, drzewa, w których skrywa się głowa oddzielona od ciągłego dnia, podczas gdy wieczorem pozostają jedynie skrupuły czepiające się czasu, jak nasiona w zębach. Ale na poziomie argumentów wszystko gra. Ten stary numer to przyszłość, przeszłość, która się jeszcze nie wydarzyła.
Artykuł z numeru: [#9] 07/2011
0
komentarze