Niedziela - --
Poniedziałek - --
Wtorek - --

28-07-2011 12:43


Więcej filmów:
Filmy islandzkie nie są u nas najpopularniejszą częścią światowej kinematografii. Po "101 Reykjavik" Baltasara Kormakura nie przypominam sobie tytułu, który zapadłby mi w pamięć - i oto pojawia się "King's Road", fatalnie przetłumaczony po polsku jako "Parking królów", co już na początku odejmuje widzowi zabawę i ironię sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie w pierwszych sekwencjach filmu.

Historia jest prosta: to tragikomedia, ukazująca dość hermetyczną i osobliwą grupę mieszkańców parkingu. Bohaterami są ludzie, którzy znaleźli się poza systemem i stanowią przykład umiarkowanego zaufania do państwa i dobrobytu współczesnego świata. Jak mówi sama reżyserka, to historia o kilku nieszczęśnikach, którzy utknęli w równie nieszczęsnym miejscu. Jednak nie ogląda się ich życia jak dramat. Bohaterowie wyjęci z innego świata - wariaci i outsiderzy, pijani poeci, babcia z wypchaną foką, jedyny prawdziwy kierowca - bawią sytuacyjnie, goniąc absurd za absurdem. Gdy w ich enklawie pojawiają się osoby z zewnątrz, muszą podjąć decyzję, czy chcą uwolnić się z tego miejsca, zarówno fizycznego jak i mentalnego. Filmy islandzkie, jak twierdzi sama reżyserka, opowiadają po prostu ciekawe historie, które cechuje dynamizm i pasja aktorów. Siłą tego kina jest również wyobraźnia i kreatywność, których w "Parkingu królów" nie brakuje.

Film będzie można obejrzeć podczas Festiwalu Ińskie Lato Filmowe. Pełen program na stronie ilf.stopklatka.pl

dystr. Against Gravity