Czwartek - --
Piątek - --
Sobota - --

02-08-2011 18:45

Nikt już w to nie wątpi - na naszych oczach zmienia się przestrzeń dzieciństwa, zmieniają się też dzieci.

Nowe media, technologie i supermarkety masowo wkroczyły w życie przeciętnego malca i zdominowały jego aktywność oraz pragnienia. Już nie obrazki w książkach, a serwowane godzinami identyczne estetycznie kreskówki, już nie guma do skakania, a  o k r e ś l o n a  guma do żucia przed monitorem, już nie wyścigi podwórkowe, a wirtualne wyścigi wypasionych aut.

O dziecko bezceremonialnie konkurują firmy, producenci i sieci handlowe. Na rynku w kategorii zysku liczy się każde niepozorne kieszonkowe. Tym samym, dzieciństwo stało się miejscem walk dorosłych o wpływy, a dziecko z dziecięcego kreatora (jak mówiono o nim jeszcze w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku) stało się idealnym konsumentem obrazów i towarów. Idealnym, bo bezkrytycznym i nienasyconym.

Wszystko to, zdaniem różnych ekspertów od rozwoju i jakości życia dzieci, nie budzi optymizmu. Stąd protesty przeciw komercjalizacji, kolonizacji i zniewoleniu dzieciństwa oraz apele o prawo dziecka do ekspresji artystycznej i zabawy wolnej od ukrytej presji. Za niniejszymi głosami stoją mocne argumenty naukowe. Używając metafory: zabawa jest dziecku niezbędna jak słońce florze. Jej brak generuje zubożenie aktywności, prowadzi do wycofania, znudzenia, kapryszenia i bezradności. O zabawie mówi się dziś jako o źródle kompetencji i wyborów życiowych; to naturalna metoda twórczej adaptacji i odpowiedni do potrzeb i umiejętności dziecka sposób poznania rzeczywistości. Waga tego poznania jest przez ekspertów porównywana z poznaniem naukowym człowieka dorosłego. Wreszcie, powszechnie uznaje się zabawę za źródło spontanicznej twórczości. Zresztą, kto odważyłby się zawyrokować, w którym miejscu kończy się pierwsza, a zaczyna druga? Którędy przebiega granica między nimi?

Obie, z zasady niepraktyczne, nie dają się zinstrumentalizować czy wymusić. Charakteryzuje je doznanie bezinteresownej i niczym nieuzasadnionej przyjemności. Bezsprzecznie są enklawą wolności.
Dzieciństwo ma swoje naturalne prawa, które wymagają ochrony. Paradoksem jest to, że współcześnie, wśród wielu innych, należy do nich prawo do zabawy - kluczowego doświadczenia wieku dziecięcego. Niestety, w naszej kulturze jest coraz więcej dzieci zasypywanych zabawkami i zabawianych, a nie umiejących bawić się; nauczanych w zakresie kolejnych umiejętności, ale nie twórczych. Zatem, ostrożnie.
Artykuł z numeru: [#10] 08/2011
0
komentarze