Wtorek - --
Środa - --
Czwartek - --

02-08-2011 18:49

Co sprawia, że każdy porządny mieszkaniec Szczecina nie może sobie wyobrazić pięknego, letniego dnia bez korzystania z komunikacji miejskiej? Na pewno nie chodzi o lśniące nowością autobusy i tramwaje. Mało kto zwraca uwagę na komunikaty głosowe czy ekrany, na których można poczytać sobie, co w szczecińskiej trawie piszczy. One nie stanowią żadnej wartości dodanej.

Otóż chodzi mi o Zapach. Nie jest on delikatny, lekko unoszący się w powietrzu. Na pewno nie skłania do medytacji, błogiej drzemki, spokojnej i leniwej podróży. Jest ciężki jak topór średniowiecznego wojownika, uporczywy, nie daje spokoju. Bije w nozdrza, aż ciężko się oddycha. Otworzenie wszystkich dostępnych okien i łapczywe wdychanie zmieszanych z wiatrem miejskich spalin też nie pomoże. Głupcy, myślicie, że Zapachu można się tak łatwo pozbyć? Że uciekniecie przed jego karzącą ręką sprawiedliwości? Będzie was kąsał. Będzie bolało.

Ma wiele wspólnego z człowiekiem. Często nawet z ludźmi. Gdy uderza ze zdwojoną siłą, wszyscy pasażerowie truchleją. Niekiedy nie wytrzymują presji i, słaniając się na nogach, próbują skrócić swoje męki. Wysiadka lub przesiadka nie jest jednak żadnym rozwiązaniem: ON może pojawić się znowu. Nie lękają się go tylko ci, którzy wiedzą o nim dużo. Przejrzeli go na wylot. Nauczyli się z nim żyć. Lubią mieć go przy sobie. I roztaczać tę niewiarygodnie mocarną aurę coraz dalej. I dalej. I dalej.

Ten niezwykle ostry, przewracający trzewia Zapach nie ma płci. Nie upodobał sobie konkretnej linii autobusowej albo tramwajowej. Działa z zaskoczenia. Może pojawić się o każdej porze dnia i nocy, nie jest jednak nie do wykrycia. Można wytypować, że zaraz się pojawi. Ale to niełatwe. Jak gra w totolotka - ciężko wygrać. Najgorsze, że zwycięstwo nie daje takiej satysfakcji jak porażka.

Czasami myślę sobie, że los sobie ze mnie drwi. Nie może przecież codziennie rano powtarzać się ta sama tragedia. Nie mam już sił. Chyba muszę powiedzieć to wprost, także w imieniu innych. Ludzie, myjcie się! To naprawdę nie boli. Może nawet poczujecie się lepiej. A na pewno zrobicie ukłon w stronę umęczonych dusz, które są już na skraju załamania nerwowego. Amen.
Artykuł z numeru: [#10] 08/2011
1
komentarze
"Ludzie, myjcie si! To naprawd nie boli." Moe w komunikacji miejskiej powinny wisie takie transparenty. Ale czy to by pomogo? :P
Marta S.
03-08-2011 15:38:25