Wtorek - --
Środa - --
Czwartek - --

20-08-2011 16:57

Unii Lubelskiej. Przystanek tramwajowy. Biała linia, zapalniczka w ręku, papieros i ona. Twarz zniszczona - przez życie, przez nikotynę, lub przez jedno i drugie. Tylko ona to wie. Zapalniczka w ręku, papieros i walka z nieposłusznym ogniem.

Może klnie pod nosem. Nie widać, za daleko. Zapalniczka się uwzięła jakby chciała zakazać, jakby chciała powiedzieć: "Nie zapalisz sobie dzisiaj". Frustracja palaczki narasta. Pomaga sobie drugą ręką, osłaniając ogniotwórczy mechanizm przed nieistniejącym wiatrem. Groteska i dramat splatają się w tym niekończącym się spektaklu. Zębatka zapalniczki wciąż zgrzyta pod palcami, a zębatka wyobraźni zderza się z obrazem sprzed miliona albo więcej lat, kiedy to nastąpiło najstarsze odkrycie w dziejach ludzkości.

Pierwotni ludzie znali już ogień wywoływany przez błyskawice. Bardzo się go bali. Długo musieli poczekać aż sami odkryli, że pocierając twardy kawałek drewna o miękki lub uderzając o siebie kamieniami mogą wywołać iskrę. Ogień spowodował wielki krok naprzód w rozwoju homo sapiens. Wtedy dawał on ciepło, światło, ochronę przed zwierzętami oraz możliwość przyrządzania potraw. Przy palenisku umacniały się więzi rodzinne i społeczne. Dzisiaj nie sposób spisać wszystkich zalet wykorzystania tego zbawiennego wynalazku - z drugiej zaś strony proces spalania napędzający światową technologię stał się niejako przekleństwem cywilizacji prowadzącym do powolnej katastrofy.

Pradawni ludzie zdobyty przez siebie ogień przenosili do swoich siedzib. Pilnowano go jak największego skarbu. Ten przedmiot kultu pozwolił na skolonizowanie północnej Eurazji i gór. Gdy zaczęły się tworzyć narodowości, wraz z nimi powstawały legendy o ogniu. Przykładem jest chociażby grecki mit o Prometeuszu. Ogień znalazł także swoje miejsce w najwcześniejszych rozważaniach filozoficznych. Postrzegany był jako jeden z podstawowych żywiołów, który budował otaczający świat. Empedokles z Agrygentu w V wieku p.n.e. próbował rozwiązać zagadkę struktury fizycznej ognia. Zamieszkał nawet na stoku wulkanu Etna, by móc obserwować lawę i ogniste wybuchy. Niepocieszony swoimi wynikami badań (a raczej ich brakiem), rzucił się w krater wulkanu.

I tak bez kłów, pazurów i innych wbudowanych w ciało śmiercionośnych akcesoriów, człowiek z pomocą ognia opanował glob. W parze z inteligencją ułatwiał sobie przetrwanie jak również urozmaicał życie. Ta machina trwa do dziś.

Co by się stało, gdyby "tamten" człowiek cały czas bał się ognia? Jakby teraz wyglądał nasz świat? A tak z dwóch kawałków drewna czy kamieni zminimalizowaliśmy trud rozpalania ognia do zapalniczki, która na dodatek czasem potrafi nawalić.
0
Zobacz także:
    komentarze