Piątek - --
Sobota - --
Niedziela - --

05-09-2011 23:24

Co tam się w tym Szczecinie dzieje?? - wściekał się Władysław Gomułka, kiedy doszły do niego słuchy o Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Big Beat, czyli w rodzimym narzeczu Mocne Uderzenie, wykonał swoją rolę i jak huknął, to się rozeszło po całej Polsce i doszło aż na szczyty władzy.

Na zachodzie kultura młodzieżowa rozpoczynała swój triumfalny marsz, który w zmienionym kształcie, ale wciąż niepodzielnie rządzi światem Zachodu, a rozpościera się teraz dużo dalej. Mimo więc żelaznej kurtyny, to właśnie do nas jako do miasta portowego docierały, i to całkiem mocno, te zachodnie echa kultury młodzieżowej.

O tym zjawisku, o Festiwalu, o ludziach, którzy tworzyli muzyczny klimat tamtych lat, opowiada film Mieczysława Szewłogi i Bohdana Bogiela pt. "Wiatr od morza, czyli big beat po szczecińsku". Na fali odkopywania, mam wrażenie, zupełnie zapomnianej historii naszego miasta, to bardzo ważny dokument dla Szczecina i szczecinian. Kiedy w Polsce królowały festiwale piosenki radzieckiej, czy piosenki żołnierskiej (Opole czy Sopot też były władzy przymilne) to właśnie Festiwal Młodych Talentów tworzony przez młodych ludzi, zachłyśniętych nową kulturą muzyczną z Zachodu, był dla władzy mocno uwierający.

Festiwal Młodych Talentów był naprawdę kuźnią młodych talentów. Tam startowali na orbitę swoich karier Karin Stanek, Helena Majdaniec, Wojciech Gąssowski, Niebiesko-Czarni, Mira Kubasińska, Tadeusz Nalepa, Krzysztof Klenczon; można więc zapytać, kogo na tym festiwalu nie było.

Jednak film Szewłogi i Bogiela to nie tylko pokazanie historii Festiwalu Młodych Talentów, ale również ukazanie młodzieżowej kultury Szczecina tamtych lat i opowieści ludzi, którzy ją tworzyli. Czasem ta historia jako, że tworzona przez młodych ludzi była całkiem niegrzeczna. Dowiadujemy się więc, że Szczecin był podzielony na gangi, wśród których niepodzielnie rządzili chłopcy z Sorrento, czyli gang z rejonów Pocztowej i 5-go Lipca, Czerwone Koszule z Niebuszewa, czy Samuraje z Gumieniec. Rozrzewniają takie nazwy, ale gdy słuchać opowieści byłych "gangsterów" to te historie często wcale zabawne ani dziecinne nie były. Słynna "ustawka z Pogodnem" zebrała 328 "gangsterów". Co bardzo ważne, te rywalizacje między poszczególnym gangami, czy ich członkami tych gangów wychodziły poza zakazane ulice i podwórka i przenosiły się do różnych sal prób, gdzie chłopaki i dziewczyny chcieli śpiewać i grać na wzór Beatlesów. "Nieznani", "Następcy Tronów", "Kon - Tiki", "Święci" czy "Demony" to nasze rodzime zespoły i nareszcie ktoś wydobył te nazwy i tych ludzi z mroków niepamięci.

Ten dokument to kolejne "mocne uderzenie", które mam nadzieję będzie dobrze działało na tę szczególną amnezję po szczecińsku.