Poniedziałek - --
Wtorek - --
Środa - --

04-11-2011 14:22

Rozmowa z Maciejem Kaczmarskim, autorem książki.

"Bóg w sprayu - Gnostycyzm, filozofia i religia w literaturze Philipa K. Dicka" - to tytuł Twojej książki. Czy ona już powstała w całości? O czym jest?
Tak, książka jest gotowa. Jak wskazuje podtytuł, jest to próba analizy wybranych powieści Dicka w kontekście teorii filozoficznych, gnostycznych i teologicznych. Dzisiaj autor ten jest poczytny, naśladowany i otoczony swoistym kultem, a jego utwory są regularnie poddawane naukowym analizom i ekranizowane, z różnym skutkiem, przez Hollywood. Jednak za życia rzadko go doceniano. Był pomijany: przez główny nurt za ciągoty fantastyczno-naukowe, przez fantastykę - za zawiłość i gęste odniesienia do filozofii. Jednocześnie skłonność do snucia egzystencjalnych rozważań w scenografii s-f uczyniła z niego prekursora tego typu literatury.
Dick mówił o sobie, że nie jest pisarzem, tylko beletryzującym filozofem. Przemycając w swoich utworach kwestie natury filozoficznej, udowadniał, że s-f nie musi być naiwna i oderwana od rzeczywistości. Przeciwnie, może mówić o świecie więcej, niż tak zwana proza realistyczna.
Nie znaczy to, że autor daje gotowe rozwiązania. Raczej mnoży kolejne znaki zapytania i inspiruje do poszukiwania odpowiedzi. Stawiane przez Dicka pytania zadaje sobie chyba każdy z nas - kim jesteśmy, skąd się wzięliśmy, dlaczego istnieje zło, czym jest rzeczywistość i jak odróżnić ją od iluzji, i tak dalej. Zupełnie przy okazji niektóre przewidywania pisarza co do przyszłości okazały się trafne, co sprawia, że ta proza jest poniekąd wizjonerska i nadal aktualna. Dzisiaj być może bardziej niż kiedykolwiek.

Gnostycyzm, mistyka i spray to dość nietypowe połączenie. Skąd u Ciebie zainteresowanie takimi obszarami kultury i historii?
Trudno o jednoznaczną odpowiedź, ponieważ z perspektywy czasu widzę, jak wszystko się zazębia. Z twórczością Dicka zetknąłem się po raz pierwszy jako 10-letni chłopiec. Po obejrzeniu filmu "Blade Runner", który zrobił na mnie wielkie wrażenie, sięgnąłem po literacki pierwowzór - powieść "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?". To było coś więcej, niż pierwszorzędna rozrywka. Doskonałe połączenie akcji i ciekawych pomysłów fabularnych z pytaniami o naturę człowieka i świata. Pod nierzadko kiczowatymi rekwizytami w postaci statków kosmicznych, zbuntowanych androidów i śmiercionośnych laserów, kryje się pisarz, który poprzez literaturę usiłował zrozumieć siebie, innych i świat.
Dick całkowicie spełnia moje oczekiwania wobec popkultury, zarówno rozrywkowe, jak i "duchowe". Jego książki otworzyły mi głowę na filozofię jako taką. To pewnie miało wpływ na decyzję, żeby studiować taki kierunek. Na temat pracy magisterskiej wybrałem powiązania między literaturą Dicka a filozofią i gnostycyzmem. Można więc powiedzieć, że ta moja mała historia zatoczyła koło. Postanowiłem przerobić pracę na książkę, rozszerzyć ją o nowe analizy i wydać.
Jest to również swego rodzaju hołd, choć staram się zachować dystans i nie uprawiać bałwochwalstwa. Nie ukrywam jednak, że mam Dicka za samorodnego geniusza. Połączenie abstrakcyjnych idei w rodzaju mistyki z kulturowym artefaktem, jakim jest puszka aerozolu, to jego autorski pomysł. W powieści "Ubik", jednej z najlepszych w bogatym i nierównym dorobku Dicka, bohaterowie zmagali się z rozpadem rzeczywistości, mamieni przez kolejne iluzje. "Boskim" czynnikiem hamującym dezintegrację świata była tytułowa substancja, która występowała w różnych formach. Między innymi jako spray.

Książka czeka na wydanie. Niełatwo jest wydać obecnie książkę?
Nie chcę wydawać kategorycznych sądów, bo jestem debiutantem, na dodatek zajmującym się dość specyficzną dziedziną. Być może jeśli uprawia się literaturę popularną i ma się odpowiednią promocję, wydanie książki jest łatwe. W moim przypadku chodzi o rzecz skierowaną raczej do wąskiej grupy odbiorców - fanów Dicka i zapaleńców filozofii. Znalazło to swój wyraz w zainteresowaniu tematem. Wysłałem konspekt do ponad 50 wydawnictw. Dostałem odpowiedź od połowy, z czego tylko kilka wyraziło realne zainteresowanie publikacją, jednak z częściowym wkładem własnym. Ponieważ nie dysponuję całością sumy, zorganizowałem coś na kształt zbiórki za pośrednictwem serwisu crowdfundingowego PolakPotrafi.pl. Jeżeli "Bóg w sprayu" otrzyma odpowiednie wsparcie, książka ukaże się w barwach Warszawskiej Firmy Wydawniczej.

Zachęcasz, aby wesprzeć wydanie Twojej książki. Czy znalazło się już wielu mecenasów?
Jak dotąd siedemnastu. Każdy mecenas kultury, jak nazywam darczyńców, otrzyma nagrodę adekwatną do wpłaconej kwoty, od dozgonnej wdzięczności po egzemplarze książki i umieszczenie na liście sponsorów. Zakończenie projektu nastąpi 30 listopada, a do zebrania została jeszcze ponad połowa całkowitej sumy. Wierzę, że się uda.

Co dalej?
Jeśli pytasz o następną książkę, to pomysł już mam, ale chyba za wcześnie, by o tym mówić. Na razie nie wydałem nawet pierwszej (śmiech).

polakpotrafi.pl
facebook.com/bogwsprayu
wfw.com.pl

Artykuł z numeru: [#13] 11/2011
2
komentarze
Fajny ten Pan Kaczmarski ^^
MacMania
04-11-2011 14:41:46
Ciekawa rozmowa, ciekawa ksika...
dexter
04-11-2011 15:55:29