Czwartek - --
Piątek - --
Sobota - --

15-11-2011 22:57

Z przyjemnością pragnę Państwa poinformować, że rozpoczęła się kampania społeczno-kulturalna. Nośnikami objęty jest outdoor (diapazony) oraz ulotki. Pomysł na kampanię "Nie samym chlebem..." dojrzał w okresie, kiedy miało miejsce otwarcie kolejnego centrum handlowego w mieście - Galerii Kaskada. Jednak kiełkował dużo wcześniej, i to w warunkach cieplarnianych, bo...

Nazewnictwo
Przed rokiem `89 terminy takie jak: "galeria", "wystawa", "festiwal", "premiera" były jednoznaczne i zarezerwowane dla kultury i sztuki. Zresztą nikogo to specjalnie nie dziwiło, tak samo jak teraz wydaje się oczywiste, że "walkower", "aut" czy "faul" używane są głownie przez sprawozdawców sportowych a "apelacją", "kupażowaniem" bądź "dekantacją" zajmują się winiarze. Aczkolwiek znając pomysłowość branży reklamowej (zresztą b. dobrze) wkrótce będziemy mogli poczytać np. o cenowych walkowerach, podobnie jak dziś dowiadujemy się o "festiwalu pierogów" (a nawet pierogowych wariacjach), do galerii chodzimy na wystawę okien i drzwi, a na premierę do salonu samochodowego.

Jak grzyby po deszczu
Pierwszym, i jak do tej pory jedynym obiektem kulturalnym wybudowanym od fundamentów po dach po wojnie w polskim Szczecinie jest Teatr Lalek Pleciuga. Tymczasem w ostatnich dwudziestu latach jak grzybów po deszczu wyrosło mnóstwo gigantycznych centrów handlowych, przepraszam - galerii. I to w świetnych lokalizacjach. A przecież nowy gmach, budowany przede wszystkim z myślą o konkretnej scenie, na konkretne potrzeby to nie tylko świetne warunki dla artystów, komfort w odbiorze prezentowanej tam sztuki, ale też genialna promocja miasta.

Konsumpcjonizm
W Świebodzinie, gdzie do czerwca 2011 roku był najwyższy posąg Chrystusa na świecie, żartuje się, że market Tesco powstał tam na trzy lata przed Chrystusem. Jednak wystarczy pójść w niedzielę do kościoła i w tym samym czasie odwiedzić dowolne centrum handlowe, żeby porównać frekwencję i przekonać się, że to właśnie centra handlowe stały się świątynią wszelkiej maści narodów i religii. W każdym żarcie jest źdźbło prawdy. Podobnie jest z kulturą. Muzeom, galeriom wystawowym, salom koncertowym, teatrom, kinom z repertuarem niekomercjalnym coraz trudniej konkurować z tysiącem markowych, kolorowych, modnych (w danym miesiącu) produktów, z promocją z cyklu 3 za 1, czy też fajnym telewizorem w b. okazyjnej (podobno) cenie.

Ciężko stwierdzić czy ludzie mają coraz mniejszą potrzebę duchowości, czy też brakuje dobrze rozwiniętej i rozumianej edukacji kulturalnej. O sytuacji na szklanym ekranie wspominać nie warto. Zresztą czy 42 cale mają stanowić najistotniejszy element rozwoju duchowego czy kulturalnego człowieka? Jerzy Waldorff mawiał, że muzyka łagodzi obyczaje. Może więc warto pójść na koncert, na wystawę, do teatru, do kina na niekoniecznie hollywoodzką produkcję? Słuchanie tylko i wyłącznie muzyki sączącej się z głośników w sali marketowej pobudzi jedynie naszą chuć do niepotrzebnych i nieprzemyślanych zakupów, aniżeli zaspokoi nasz kulturalny apetyt.