Niedziela - --
Poniedziałek - --
Wtorek - --

05-12-2011 16:43

Wielkoformatowe obrazy. Kolaże oparte na fotografii, analizujące brytyjską flagę. Autoportrety. Deformacje ciała, tak cielesnego, aż dotykalnego. Różnorodność i złożoność poszczególnych fragmentów, pomimo których dzieło nadal jest postrzegane jako spójna całość. A wszystko to podzielone na charakterystyczne moduły.

Zachęcam wszystkich do odbycia najpierw podróży fizycznej, by następnie móc przebyć inną - wielowymiarową. Podróż odbyli także Gilbert i George, dzięki czemu mogliśmy zobaczyć ich prace i spotkać się z samymi artystami.
Pierwsze jest wciąż osiągalne - wystawa "Jack Freak Pictures" w gdańskim Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia czynna jest do 5 lutego przyszłego roku. Co do spotkania z G&G - może jeszcze przed Wami, czego szczerze życzę, lecz ja już teraz mogę cieszyć się i rozpamiętywać tak wiele wnoszące, nie jedno spotkanie.

G&G nie tylko uświetnili swoją obecnością sam wernisaż. Następnego dnia odbyło się spotkanie prowadzone przez kolejną personę - Tima Marlowa, a także zamknięte spotkanie dla studentów gdańskiej akademii. Wszystko razem wzięte doskonale się uzupełniało pozwalając szerszym i bardziej świadomym okiem spojrzeć na prezentowane prace.
Przed wyprawą do Gdańska polecam odświeżyć wiedzę na temat tych działających wspólnie już przeszło 40 lat artystów. Obejrzeć któryś z mówiących o nich dokumentów, przestudiować wcześniejsze cykle obrazów.

Mimo że swój londyński dom nazywają centrum wszechświata nie ustają w swej podróży. W ciągłym ruchu analizują, przetwarzają wszelkie poruszane przez siebie aspekty naprawdę dogłębnie. Podkreślając jak ważna jest sztuka pełniąca rolę języka wolności, jednocześnie są niebywale konsekwentni. Wręcz nerwicowo uporządkowani.
Podczas jednego ze wspomnianych spotkań powiedzieli: "Bycie dziwnym lub normalnym jest straszne, lecz bycie dziwnym i normalnym naraz - świetne". I rzeczywiście, przy całej swej ekscentryczności są po prostu ludzcy, normalni właśnie.

Z pełną swobodą mogę używać liczby mnogiej pisząc "byli", "powiedzieli"... Sami powtarzają, iż są "dwiema osobami, jednym artystą". Faktycznie wydają się całkowicie zespoleni, jednomyślni. Jeden naturalnie kończy zdanie rozpoczęte przez drugiego. Mimo wieku i niebywałego doświadczenia nie tracą świeżości, wpędzając w uzasadnione kompleksy nie jedną młodą osobę.

Bardzo trafną charakterystykę możemy znaleźć w katalogu towarzyszącym wystawie: "Ich artystyczne ambicje i osiągnięcia można by sprowadzić do prób opisu intensywnego, powszechnego doświadczenia życia w nowoczesnym świecie: zarówno sposobu, w jaki to doświadczenie przepływa pomiędzy ideologicznymi i ekonomicznymi umowami społecznymi, jak i równolegle istniejącego świata ludzkiego ducha, z jego nadziejami, lękami, pożądaniem i wewnętrzną walką". Rzeczywiście wszystko razem wzięte dało do myślenia nad nie-ważnością wspomnianych umów społecznych, jak i umów z samym sobą.

Raz jeszcze polecam wybrać się na wycieczkę do Gdańska, w pociągu ostatnio było nawet ciepło...