Czwartek - --
Piątek - --
Sobota - --

21-02-2012 17:23

Przedstawiam Wam dwa zespoły, które gatunkowo bardziej odmienne od siebie być nie mogą. Szczecińskie dark - electro - popowe OOXOO i stargardzko - szczeciński gitarowo - noisowy Terrible Disease.
Łączy ich własny, oryginalny, pewny siebie styl. Koncerty - obowiązkowo!


Terrible Disease to stargardzko-szczeciński projekt. Ze Zbyszkiem (perkusja), Arkiem (bas), Piotrem (wokal, teksty) i Kasią Meow (wokal, teksty) spotkałam się w ich sali prób w Stargardzie Szczecińskim tuż przed koncertem dla WOŚP.

Jakie są początki Terrible Disease?
Zbyszek: Pierwszy pomysł pojawił się przy okazji imprezy sylwestrowej, to był rok 2009...
Kasia: Byłam na tej imprezie, Arek był wtedy pszczołą, Zbyszek był kobietą, a ja byłam Zombie...
Zbyszek: Arek jako pszczółka podleciał do mnie w stanie wskazującym i zaproponował mi wspólne granie. Spotkaliśmy się kilka razy i okazało się, że całkiem fajnie nam się ze sobą współpracuje. W lipcu dołączył do nas Piotrek, za jego sprawą pojawiła się gitara, pojawił się głos i już nie było to takie instrumentalne granie w duecie. W tym składzie zagraliśmy pierwszy koncert z Masturbatorem w Stargardzie Szczecińskim, to było bodajże 30 października 2010, potem w klubie Alter Ego przed Beach Fossils. Przyszła zima i pojawił się pomysł na nową członkinię grupy.
Piotr: Było tu zimno (w sali prób) i doszliśmy do wniosku, że jak będzie nas więcej, będzie cieplej.
Kasia: 28 grudnia 2010 roku dostałam pierwszy tekst: Waka Waka. Tytuł oczywiście pochodzi od Shakiry, ona nas inspiruje.



Czy muzycznie robiliście coś wcześniej?
Zbyszek: Grałem wcześniej w zespołach Plum i Woody Alien przez bodajże 9 lat. Potem miałem przerwę w graniu i myślałem, że już nie będę tego robił, aż pojawił się Arek z propozycją nie do odrzucenia. Nie było żadnych założeń, po prostu chciałem, żeby to było coś kreatywnego dla mnie. Trudno nazwać inspiracje: lubię grać mocną muzykę, lubię grać szybką muzykę i to było punktem wyjścia, ale teraz po prostu chcę, żeby każda piosenka była pewnym rozwojem w stosunku do poprzedniej. Nie chciałbym się powielać, bo to by chyba znaczyło, że to koniec.
Arek: Ja sobie grałem po piwnicach całe życie, a że ludzie z którymi to robiłem podchodzili do tego niepoważnie to pomyślałem o kimś, kto robił to już na poważnie i stąd pomysł by grać ze Zbyszkiem.
Piotr: Ja grałem w liceum jeszcze w zespole One is Down. Z czasem rozeszło się to po kościach. Inspiracje? Słucham bardzo różnej muzyki, ale zawsze przede wszystkim chciałem grać mocną muzykę. Zespołów jest mnóstwo, żeby zacząć od Jesus Lizard.

Gdybyście mieli mniej więcej określić ramy muzyczne w których się poruszacie? To mocna muzyka, ale powiedzmy od razu, że to nie metal.
Piotr: Nie, wręcz przeciwnie. Mocne wpływy rockowe, te kapele których wszyscy słuchamy są gdzieś tam określane jako noise rock. To jest bardziej jakiś krąg muzyczny, ludzie, którzy chcą robić muzykę niezależną, czerpią inspiracje bardziej z siebie, nie oglądając się na innych.
Zbyszek: Tak, ciężko to zamknąć teraz do inspiracji konkretnym jednym gatunkiem. Muzyka jest albo fajna, albo nie i nie ważne czy jest to zespół, który gra coś minimalnego, wolnego, czy jazzowego, czy nawet szybki metal - każdy może być dobry.

Ale wpływów jazzu macie chyba raczej niewiele.
Wszyscy: No nie.



Jaka jest twoja historia Kasiu? Chłopcy strasznie się rozgadali.
Kasia: Ja się tutaj znalazłam przez przypadek (śmiech)
Piotr: Potrzebowaliśmy kobiety, żeby nie schamić się do końca...
Kasia: ...a okazało się, że stało się odwrotnie. Może jestem niewłaściwą kobietą, złą... To było tak, że na jakiejś imprezie Zbyszek zaproponował mi to. Już wcześniej ze Zbyszkiem bawiliśmy się w "Jaka to melodia", potem Piotr wysłał mi tekst i zgodziłam się, bo dlaczego nie. Wcześniej nigdzie nie śpiewałam, nigdzie nie grałam, więc był to kompletny przypadek. A wpływy? Ja w ogóle to prawie nie słucham takiej muzyki. Bardziej pieśniarzy, pieśniarki: David Sylvian, Billy Eckstine, Nina Simone...
Zbyszek: ...Jeżeli powiesz Jeff Buckley to wychodzimy.
Kasia: Oczywiście różnej ciężkiej muzyki też, jak najbardziej, staram się nie ograniczać jeśli chodzi o wpływy.

U was jest ciekawa sytuacja, bo po pierwsze nie ma gitary, po drugie jest dwóch wokalistów, jak to działa?
Piotr: Jest dwóch wokalistów i tak naprawdę ta sytuacja się niewiele różni od sytuacji, gdyby były np. dwie gitary, bo wokal to też instrument. Do niedawna graliśmy z gitarą, teraz jej nie ma. Mamy dwa wokale i bardziej się skupiamy, żeby nad tymi dwoma wokalami pracować, w takim sensie, by rozwijać to brzmieniowo. Dla mnie osobiście zawsze była ważna warstwa tekstowa muzyki. Można słuchać jakiegoś zespołu nie skupiając się na tekstach, załóżmy nie znając angielskiego i znajdować w tej muzyce zupełnie coś innego, a potem poznać jego teksty i odnaleźć jeszcze coś innego. Z tekstami, z wokalami muzyka jest pełniejsza, przekaz jest pełniejszy.
My się z Kasią emocjonalnie uzupełniamy bardzo mocno, jeżeli chodzi też o same teksty. Teksty Kasi są bardzo kobiece i osobiste (śmiech). Moje są też osobiste, ale bardziej męskie (ogólna wesołość).

Czyli wszystko się zgadza i każdy ma swoje miejsce.
Kasia: Jak w naturze.

Jak się rozkłada ta energia w zespole (czyli wokaliści i instrumentaliści), jak powstają utwory?
Wszyscy: Najpierw jest muzyka.
Kasia: Jest tak, że muzyka generuje pewne emocje, a z tych emocji bierze się tekst.
Zbyszek: Chodzi o to, żeby emocjonalność instrumentów i wokali jakoś ładnie zespolić.

Wy jako zespół jesteście młodzi. Jak to wygląda z tej perspektywy, czy trudno jest się przebić na szerszą scenę, czy kluby są zainteresowane waszą muzyką?
Arek: Prawdę mówiąc jeszcze nie mieliśmy jakiejś szerzej zakrojonej akcji koncertowej. Tam gdzie zgłaszaliśmy się do tej pory koncerty się odbywały, były organizowane, więc myślę, że nie będzie z tym problemów gdzieś dalej.
Piotr: Ale też sami podejmowaliśmy inicjatywę. Na przykład zaprosiliśmy do Polski zespół Oxbow ze Stanów. Nie jest to w Polsce zespół jakoś szczególnie znany, ale w Stanach ma dosyć dużą publiczność. Byli w trasie po Europie i wpadliśmy na szalony pomysł, żeby zagrali w Stargardzie, gdzie właściwie nic takiego się jeszcze nie wydarzyło.
Zbyszek: To nie miało prawa się zdarzyć, ale się zdarzyło!
Kasia: To był cud.
Piotr: Zagraliśmy z nimi, znajomość jak najbardziej podtrzymujemy. My byliśmy już ich fanami, oni zostali naszymi dokładnie 25 maja 2011 roku.
Zbyszek: Nasze koncerty dopiero ruszą.
Kasia: Zwłaszcza, że jest EPka "Get Infected", którą należy promować.



Koncerty ruszyły: najbliższy już 24 lutego w klubie Alter Ego! Zagrają Terrible Disease, Masturbator + Disco Terror afterparty.
0
komentarze