Piątek - --
Sobota - --
Niedziela - --

29-03-2012 13:59

"Spędzisz oryginalnie czas, zrelaksujesz się, poznasz ciekawych ludzi." "Przyjdź do nas i ulep prezent dla kogoś bliskiego, pomaluj swój kubek!" " Indywidualne zamówienia, unikalne wzornictwo." "Urodziny z gliną, pikniki ceramiczne."
Takie i inne hasła zachęciły nas do sprawdzenia, czy warsztaty ceramiczne to tylko lepienie w glinie i malowanie ceramiki, czy może coś więcej. W tym celu wybrałyśmy się do 3kropki.


Czwartkowe popołudnie. Siedzimy z głowami opartymi na rękach i słuchamy nużących teorii na temat stawiania przecinka w zdaniach złożonych. W naszych głowach jednak, zamiast monotonnych zasad interpunkcji, przewija się pytanie: co będziemy robić wieczorem? Ukradkiem spoglądamy porozumiewawczo na siebie. Znamy już ten schemat. Pewnie znowu ze znajomymi wybierzemy jakiś klub i spędzimy tam, jak w każdy czwartek, studencki wieczór pełen wrażeń...

Droga po arcydzieła
Okej. Wyruszamy! Cieszymy się, że wybrałyśmy inną opcje spędzenia czasu, niż studenckie rytuały: damskie ploteczki przy winku lub kawce, czy (co gorsza) obijanie się w łóżku i tracenie wolnego czasu.
Idziemy trochę podekscytowane, lekko zdenerwowane, ale przede wszystkim ciekawe. Ciekawe tego, co się zdarzy. Przystanek: Plac Grunwaldzki. Najpierw prosto koło fontann, potem delikatnie w lewo, kierunek: Kaszubska 3, przy Kaskadzie. Jesteśmy. Niepewnie zastanawiamy się: wejść czy nie wejść. Widzimy młodą kobietę, z kartonem w ręku. Stoi obok nas przy tej samej bramie. Domyślamy się, że zmierza w tym samym kierunku co my. Jak się okazuje wchodzimy do tej samej kamienicy, pukamy do tych samych drzwi.
Wejście do kamienicy nie robi wrażenia. Nikt raczej nie spodziewałby się, że ktoś może na pierwszym piętrze tworzyć małe arcydzieła. No i szczeny nam opadły, gdy Kinga - gospodyni pracowni - otworzyła, jak się chwilę później okazało, drzwi do ceramicznego raju.

fot. Magda Łyszyk

Mała, wielka artystka
Wiemy, że nie jesteśmy artystkami. Żadne z nas twórczyni. Nie mamy zdolności manualnych. Rysujemy kiepsko, na tyle kiepsko, że nie podejmujemy się tego zbyt często (nie licząc bazgrołów na marginesach). Czasami tylko, zupełnie amatorsko, jedna z nas coś sfotografuje, druga pobawi się decoupagem. Nasze dłonie przyzwyczajone są do trzymania długopisu i klikania w klawisze na klawiaturze laptopa.

Ja mam się brudzić w glinie? Każda z nas zadaje sobie po ciuchu to pytanie. Mamy zrezygnować z jakże ważnej monotonii dnia na rzecz babrania w szarej masie? Zdecydowanie tak! Odkładamy torby i zeszyty, zakładamy białe, foliowe fartuszki i do dzieła!
Przed nami leży kawałek gliny, nasza podstawa do własnego naczynia. Kinga cierpliwie tłumaczy co robić krok po kroku, jak układać dłonie, jak naturalnie rzeźbić palcami (okazało się, że w tym samym dniu do grona lepiących w pracowni dołącza nowa postać, która jest tak samo zielona jak my). Wykonujemy wszystko z uśmiechem na twarzy, nie ma stresu, nie ma nerwów - czuć aurę twórczego myślenia. Nasz wyimaginowany artyzm, co prawda prześciga się z możliwościami, ale czy to ważne? Jest zabawa, są emocje! Tutaj każdy czuje się kimś innym niż na co dzień, spełnia swoje ukryte wizje i marzenia. Staje się twórcą.

Babskie wieczorki przy glinie
Rozmawiamy sobie z paniami na różne tematy. Czemu akurat glina? - pytamy Gosię, która właśnie lepi dużą misę. Widać, że nie jest laikiem, jak my. Radzi sobie świetnie. Odpowiada: A czemu nie? Zawsze chciałam to robić i teraz mam okazję. Zaciekawiła nas, więc dalej ciągniemy temat: Nie lepiej jakieś zakupy z koleżankami? Nowe ubrania, ploteczki? Pani Gosia się śmieje, Wszystkiego trzeba w życiu spróbować! A glina naprawdę mnie wciągnęła!

Nasze kubki coraz bardziej wyglądają jak naczynia zdatne do picia herbaty. Jesteśmy pod wrażeniem, że to takie proste i uspakajające zajęcie. Nie dość, że dużo radości, to i o życiu dużo dowiedzieć się można. Czas mija szybko, nie wiadomo kiedy, a za oknem już dawno ciemno.
Panie śmieją się, dyskutują, opowiadają historie, ktoś napomknie o tym, gdzie ostatnio był w świecie. Trwa luźna rozmowa. Jest okazja dowiedzieć się np. jak wygląda szkolnictwo w Anglii, jak to w dzisiejszych czasach pozmieniały się wartości młodych ludzi, jak bardzo świat podąża za modą, zamiast odnajdywać prawdziwe szczęście.
To wszystko wraz z wszechobecnym zapachem gliny tworzy niesamowity efekt i specyficzną atmosferę - dotąd znaną nam jedynie z filmów dla kobiet.

Kto przychodzi na warsztaty? Czy to są tylko kobiety? A młodzi ludzie, studenci? Czy ktoś z branży też tu gości? - w pewnym momencie napada nas niezwykła ciekawość na temat ludzi odwiedzających 3kropkę. Kinga, nie przestając lepić swojego małego kubeczka, mówi: To różnie bywa. Najczęściej to są panie, spotykamy się w damskim gronie, jak dziś - lepimy i gawędzimy. Panowie też się zdarzyli (tutaj wszystkie panie zaczynają się śmiać). Ale oni są chyba za mało cierpliwi - kontynuuje Kinga - Studentki też kiedyś się zdarzyły, ale cóż... z funduszami u nich było słabo. W tym momencie to my zaczynamy się podśmiewać. Ludzie z branży chyba nie mają czasu, ale mamy taką jedną koleżankę, która już coś kiedyś robiła. Najfajniejsze są dzieciaki, mają największą wyobraźnię - choć to często ja tracę cierpliwość kiedy zadają mi mnóstwo pytań, bo każde z nich chce się prześcignąć z lepszym pomysłem na swoje małe rzeźby - dodaje Kinga.

fot. Magda Łyszyk

Szara masa
W dwie godziny powstają małe arcydzieła - nasze pierwsze kubki. Cieszymy się niezmiernie. Oglądamy, wręcz podziwiamy, nasze gliniane dzieła. Podekscytowane i dumne. Będąc wielkimi fankami różnych ciepłych naparów, zwłaszcza herbat, pić je będziemy teraz z jeszcze większą przyjemnością.

Miła, ciepła i przyjemna atmosfera. Wielki stół w niezwykle klimatycznej pracowni, wypełnionej po sufit wielkimi półkami, zapełnionymi dziełami, już skończonymi jak i tymi, które jeszcze czekają na małe dopieszczenia.
Rozglądając się uważnie widzimy, że w każdym zakamarku leżą wyroby bywalców galerii i uczestników warsztatów. Mnóstwo materiałów, form, ozdobników, szablonów i wiele innych elementów, które mogą się przydać do tworzenia, dodatkowego ozdabiania i upiększania naszych dzieł.
Całokształt miejsca robi ogromne wrażenie, ale nie przytłacza. Raczej zniewala swoim artystycznym klimatem. Piece, które są sercem tego glinianego miejsca, nieustannie pracują. Wypalają arcydzieła i przygotowują je do następnych etapów zdobienia. A w tym wszystkim jesteśmy my, nasz wkład, nasza wizja, technika i własny, indywidualny i niepowtarzalny pomysł na przedmiot, który same później stworzymy.

Żadna z nas nie uwierzyłaby jeszcze tydzień temu, że kiedyś zrobi coś takiego. Nie liczy się wielki talent plastyczny. Wystarczą chęci, trochę wyobraźni, cierpliwość i pomysł. Zawsze jest ktoś, kto posłuży radą czy pomocną ręką. Podpatrzyć można pomysły innych uczestniczek, początkujących rzeźbiarek.
W tym miejscu zdajesz sobie sprawę, że wszystko wokoło może być inspiracją do stworzenia czegoś z gliny, wszystko może się przydać do ozdabiania i wyciskania wzorów. Zaczynasz bardzo skrupulatnie obserwować otoczenie, bo może coś Ci się przyda w pracy nad jakimś przedmiotem. Całkowicie oddajesz się obserwacji i myśleniu nad tym co możesz stworzyć, w głowie powstaje bardzo indywidualna i oryginalna wizja piękna czy sztuki. Każda z nas ma pomysł na swoje dzieło, własnymi rękoma nadajemy kształt szarej masie!

W wolnych chwilach
Warsztaty ceramiczne to dobry pomysł na spożytkowanie wolnego czasu, relaks, czy po prostu spotkanie towarzyskie. Warto wstąpić do tego miejsca, choćby po to, aby zajrzeć do małej, przytulnej galerii, aby zobaczyć, pooglądać czy kupić ceramiczne przedmioty, które w tym na pozór zwykłym mieszkaniu w kamienicy powstają i przekształcają się w dzieła sztuki.
Miejsce to wywiera ogromne wrażenie i jest w nim coś takiego, że chce się tam wracać. Chce się być częścią tego. Ulepić, wyrzeźbić coś dla siebie i bliskich. Pod wrażeniem tego, co tam się dzieje, nasuwają się pomysły małych dzieł. Głowa wypełnia się wizjami, które potem przekształcają się w piękny przedmiot - niby gliniany, a jednak z duszą, będący częścią swojego rzeźbiarza. Bo to Ty nadajesz kształt, fakturę i kolor bezkształtnej szarej masie!

Daj się porwać wyobraźni, uwolnij ją, uwierz w swój talent. To wszystko możesz i masz na wyciągniecie ręki! Do dzieła! Więcej o przygodzie z gliną dowiesz się na stronie pracowni 3kropka.