Czwartek - --
Piątek - --
Sobota - --

19-05-2011 10:52

W chwili gdy zasiadam do pisania tego tekstu, do rozpoczęcia trzeciej edycji Festiwalu Sztuki Digitalnej digital_ia został ponad miesiąc, lecz już teraz mogę powiedzieć: warto w nim uczestniczyć. Warto, będzie ciekawie.

Zawsze tak było, zawsze będzie, że innowacyjne rozwiązania, postęp techniczny, śmiało można rzec wynalazki, będą przyciągały uwagę. Nic więc dziwnego, że liczba festiwali i imprez prezentujących sztukę cyfrową w całej Polsce rośnie, a wszystkie cieszą się powodzeniem. Nie wspominając o imprezach poza krajem. Przyciągają one zarówno fanów sztuki jak i osoby interesujące się rozwiązaniami inżynieryjnymi. Podczas digitaliów - jedni i drudzy znajdą coś dla siebie.

Dużą zaletą szczecińskiego festiwalu jest jego różnorodność. Dotyka on dziedzin audio i video, razem i osobno. Na stronie internetowej informacje o poszczególnych wydarzeniach podzielone są na kategorie: strefę akcji, dźwięku i obrazu, laboratorium (w ramach którego będziemy mogli wziąć udział w warsztatach) oraz galerię. Przeglądając program, podział ten jest już mniej widoczny, może dlatego, że niektóre z wydarzeń trudno zaklasyfikować, stąd pytanie czy jest w ogóle potrzebny?

Zauważyć można ogólną tendencję do popadania w skrajność. Osoby, niekiedy i artyści, zafascynowane nowymi mediami zapominają, nie doceniają, a wręcz umniejszają tradycyjnym formom wyrazu jak malarstwo, rysunek czy grafika. I odwrotnie. Osoby posiadające pozornie otwarte umysły w rzeczywistości często nie chcą do siebie dopuścić myśli, że inna ze sztuk może być równie wartościowa, a co więcej: jedna może czerpać z drugiej. Niezrozumiałe dla mnie jest wywyższanie się reprezentantów obu stanowisk.

Oczywiście, że nie można pasjonować się wszystkim, specjalizacja w wybranej dziedzinie jest jak najbardziej w porządku. Zgadzam się z powiedzeniem, że gdy "coś jest do wszystkiego, to jest do niczego", lecz sądzę, że po prostu wypada, aby artysta był chociaż zorientowany w ogólnej sytuacji, by miał opanowane podstawy warsztatu. Być może moje stanowisko jest konserwatywne, lecz sądzę, że osoba uprawiająca digital art powinna umieć trzymać ołówek, tak samo jak współczesny malarz powinien radzić sobie z podstawowym sprzętem elektronicznym.
Boli mnie to tym bardziej, iż sama jestem osobą młodą, pasjonującą się owymi "zakurzonymi" dziedzinami, które tak naprawdę nigdy nie stracą na aktualności, nie staną się archaiczne. Dziwi mnie taka zamknięta postawa, nie tylko dlatego, że będąc otwartym łatwiej wyrazić siebie, ale wtedy również łatwiej jest zrozumieć innych.

Zeszłej jesieni w Gdańsku odbył się festiwal Narracje. Jego założeniem była interwencja w przestrzeni publicznej, która odbywała się głównie poprzez digital art. Można też było zobaczyć prace, projekcje rzucane z rzutników analogowych, które nieraz robiły większe wrażenie niż te prezentowane za pomocą cyfrowych. Niejednokrotnie też o owej analogowości dowiadywaliśmy się dopiero po rozmowie z operatorem. Uznanie jeszcze większe dla samej pracy, technologii, pomysłowości. Umiejętności łączenia rozwiązań, która według mnie jest tak ważna.

Wracając do szczecińskiego festiwalu - w połowie stycznia przekonamy się, co przyniosą nam digital_ia. Z pewnością przyciągną szerokie grono odbiorców. Zachęcają niektóre z nazwisk artystów biorących udział w wydarzeniu (mnie ciekawi co zaprezentuje Izabela Gustowska - póki co, pozostaje to tajemnicą), zachęcają techniczne ciekawostki, niektórzy przyjdą sprawdzić czy podczas z któregoś liveactów będzie można po prostu się pobawić. I bardzo dobrze, jak pisałam różnorodność jest atrakcyjna.