Środa - --
Czwartek - --
Piątek - --

19-05-2011 10:54

Zawodnicy są już lekko podenerwowani. Na ich twarzach widać skupienie, ale i ekscytację. Co chwilę spoglądają sobie głęboko w oczy. To taka prowokacja. Każdy chce pokazać swoim rywalom, że się nie boi, że zwycięży albo przynajmniej zajmie premiowane miejsce.

Nagle dostają znak, że początek wyścigu już się zbliża. Próbują zająć jak najlepsze pozycje startowe - jeśli tego nie zrobią, to nie osiągną upragnionego celu. Zaciskają pięści, ich twarze tężeją. Ready, steady, go!!!

Ruszyli. Ci z najlepszą reakcją startową, którzy w ułamku sekundy potrafili przedrzeć się na czoło grupy czują, że raczej nic już nie odbierze im triumfu. Muszą tylko dobrze przyblokować resztę stawki. Muszą być czujni jak ważki, wystarczy moment nieuwagi, żeby przeciwnik wykorzystał krótkotrwałą słabość. Już są na ostatniej prostej! Jeszcze tylko rzut okiem na metę i finisz. Teraz to trzeba się wykazać! Włączyć "trzeci bieg" i nie dać się wyprzedzić innym.

Pierwsi zawodnicy przekroczyli już linię mety. Na ich twarzach widać zadowolenie i dumę. Są wielcy. Po raz kolejny pokazali na co ich stać. Z wyższością patrzą na zawodników, którym się nie udało. Ci z kolei klną pod nosem i mówią "zobaczymy jutro, tym razem ja będę górą!". Przegrali bitwę, ale nie wojnę. Jeszcze nie raz będą mieli okazję do rewanżu.

Arenami walki tych niestrudzonych zawodników nie są wypełnione po brzegi kibicami stadiony lekkoatletyczne, tylko szczecińskie przystanki komunikacji miejskiej. Np. ten przy głównym wejściu na Cmentarz Centralny, na pl. Rodła, Grunwaldzkim, al. Piastów. Uczestnicy wyścigu na pierwszy rzut oka wyglądają niepozornie: są wiekowi, objuczeni torbami i tobołami, często poruszają się za pomocą laski. Wydawałoby się, że nie potrafią wykrzesać z siebie tak wielkich pokładów energii. Nic bardziej mylnego. Jeśli walka idzie o wysoką stawkę potrafią się spiąć. A ta jest przecież niebagatelna. Chodzi o miejsce siedzące w tramwaju lub autobusie. To prawdziwa walka o przetrwanie. Silniejsi mogą dalej jechać w komforcie, reszta musi stać. Uczestnicy wyścigów to tacy współcześni gladiatorzy. Szybko z areny nie zejdą. Igrzyska potrwają jeszcze przynajmniej kilkanaście lat.