Poniedziałek - --
Wtorek - --
Środa - --

19-05-2011 12:13

Co jakiś czas trafiam w Internecie na dyskusje typu: "czy wszystkie fizyczne nośniki muzyki odejdą do lamusa?" albo "po co kupować płyty, skoro wszystko jest już dostępne w Internecie, w postaci plików mp3", że szybciej, że taniej, że wygodniej, że coś tam. Czy rzeczywiście płyty i kasety znikną? Czy powinny zniknąć?

Nie wierzę, że płyty CD znikną (winyle miały zniknąć, kasety tym bardziej, i co?) nie tylko dlatego, że jakość odtwarzanego dźwięku jest po prostu lepsza niż z plików na komputerze, ale też dlatego, że fizyczne nośniki bronią, by muzyka nie stała się tworem ostatecznie wirtualnym.

Czy to płyta CD, czy winylowa, czy nawet kaseta tworzy wraz z zawartą na niej muzyką pewne zamknięte dzieło sztuki, gdzie często drobne detale korespondują z zawartością muzyczną. Każda okładka, umieszczone w środku zdjęcia, teksty mają swoją osobną historię i sens (nawet wtedy, gdy ewidentnie tego sensu brak).
Nie ma tego uroku, kiedy kupujesz pojedyncze pliki. No właśnie, pojedyncze, bo przecież wcale nie musisz kupować całego albumu, klikasz na jakąś piosenkę z ceną 0,99 czegoś tam, wrzucasz do iPoda i piosenka hula sobie wśród setek innych.
A jednak, ułożenie piosenek i ich ilość są pewnym zamysłem, tworzą jakiś sens. Wybieranie pojedynczych plików nie zmusza, żeby tę całość ogarnąć, docenić.
Tyle się gada, że nielegalne ściąganie plików z Internetu to kradzież i brak szacunku dla czyjejś twórczości, ale ja bym poszła jeszcze dalej: kupno pojedynczych plików z całego albumu to też olanie czyjejś twórczości. Bo oczywiście można czytać fragmenty książki w jakiejś gazecie, gdzie znajduje się mnóstwo innych tekstów, ale dobrze wydana książka jednak pociąga, pociąga właśnie tą zamkniętą całością.

Tak samo jest z fizycznymi nośnikami. To pewne dzieło sztuki, które od kogoś dostajemy. Mam taką koszmarną całkiem fantazję, że kiedy już tak strasznie zachłyśniemy się tą wirtualną muzyką, tymi wygodnymi pliczkami, które po prostu zajmą nam ileś tam giga pamięci, a jak będzie ich za dużo, to się je po prostu wywali, jak sobie wtedy spojrzymy w przeszłość to się okaże, że tak naprawdę nie mamy do czego wracać, bo część naszej zbiorowej pamięci w postaci muzyki przestała istnieć.

Może jakieś muzeum wtedy by założyć, gdzie pojedyncze egzemplarze będziemy sobie oglądać za szklaną szybą. Mnie to nie rajcuje. Kupujecie jeszcze płyty prawda? PRAWDA? No!, to pozdrawiam.

Artykuł z numeru: [#4] 02/2011
0
komentarze