Piątek - --
Sobota - --
Niedziela - --

19-05-2011 12:21

Poświęciłem kilka cennych chwil i obejrzałem telewizyjną migawkę. Pokazywali pl. Orła Białego. Grała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Smutno tam było. Nie dopisała frekwencja.

Nic nowego, bo u nas tłumy potrafi przyciągnąć Centrum Handlowe Galaxy. Mają przecież kilkunastoprocentowe obniżki. Po okazyjnych cenach można zakupić majtki, rajtki i tysiąc innych drobiazgów. To tam można spotkać szczecinian, którzy spędzają ze sobą czas. A raczej obok siebie.

Słyszeliście o jakiejś znanej szczecińskiej organizacji pozarządowej? Niby coś robią, starają się działać... Tak przynajmniej mówią ich przedstawiciele. Często skarżą się, że nikt nie chce z nimi pracować. Nie wiedzą już jak do szczecinian dotrzeć. Przebić się przez mur obojętności. Zachęcić do współpracy, współdziałania.
Czytaliście o jakiejś szczecińskiej inicjatywie obywatelskiej, która porwałaby całą Polskę? Takiej zmieniającej choćby kawałeczek rzeczywistości? Nic podobnego. Jesteśmy indywidualistami. Miasto na wskroś robotnicze wykształciło ich całe zastępy, pułki, armie. Nie pobije nas żaden nieprzyjaciel. Będziemy dumnie i wytrwale kroczyć tą drogą.

Tylko gdzie ona nas zaprowadzi? Szczecin kojarzy się z niebywałą stagnacją, gnuśnością, marazmem. Ludzie nie uśmiechają się do siebie na ulicach. Warczą, krzyczą, kłócą się i wyzywają. Ciągle cedzą przez zęby, że urzędnicy powinni zorganizować wszystkim koncert, posprzątać wokół domów, powyrywać chwasty z ogródków. Najlepiej poukładać im całe życie. Tak, by wreszcie można było spokojnie posiedzieć przed telewizorem, pooglądać galę kabaretową lub kolejną edycję konkursu Eurowizji. Wypić kilka piw i ze spokojną, choć trochę ciężką głową zapaść w błogi sen.

Już od kilkunastu lat mówimy, że nasza szczecińskość jeszcze nie zdążyła się wykluć. Może i nie, ale jeśli nic teraz się nie zmieni, to zostanie tak na wieki wieków.
Potrzebujemy wizjonerów, którzy za pomocą podstępnych trików i sztuczek sprawią, że będziemy razem. Takich potrafiących znaleźć się w codziennym życiu. Nie zdesperowanych pseudointelektualistów, którzy noszą głowę wysoko i marzą o wciąż spodziewanym sukcesie. Ci będą ciągle marzyli i nic dla tego miejsca już nie zrobią. Potrzebujemy ludzi ze świeżą, nieskażoną krwią. Nie uwikłanych w układy i układziki towarzyskie. Myślących o Szczecinie i potrafiących na jego rzecz działać. Amen.